Biogazownia na Olszynce. Mieszkańcy Gdańska kontra inwestor [NAGRANIE] (FOTO: wbijamszpile.pl)

Biogazownia na Olszynce. Mieszkańcy Gdańska kontra inwestor [NAGRANIE]

Podziel się ze znajomymi:

W związku z planowaną budową biogazowni na gdańskiej Olszynce odbyło się spotkanie, na którym mieszkańcy oraz przedstawiciele inwestora mieli możliwość wyrazić swoje opinie i obawy dotyczące tej inwestycji. Obecni byli również przedstawiciele władz lokalnych. Biogazownia na Olszynce zmobilizowało mieszkańców.

W bardzo nerwowej atmosferze odbyło się pierwsze spotkanie mieszkańców Olszynki z inwestorem w sprawie budowy biogazowni. Obiekt ma powstać na działce o powierzchni około 3 tys. metrów kwadratowych przy ul. Modrej 59. Na razie prowadzone są prace koncepcyjne. Przepisy prawa nie wymagają od inwestora decyzji środowiskowej. Instalacja o mocy do 0,5 MW może być budowana wyłącznie po uzyskaniu pozwolenia na budowę.

W miejscu inwestycji nie ma miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Inwestor otrzymał od władz Gdańska decyzję o warunkach zabudowy, która dopuszcza realizację wspomnianej inwestycji.

Biogazownia na Olszynce. Mieszkańcy Gdańska kontra inwestor – wypowiedzi

Mieszkańcy zgłaszają zastrzeżenia

Podczas spotkania mieszkańcy zgłosili silny sprzeciw społeczny wobec inwestycji.

Rozumiem, jakby inwestor chciał postawić biogazownie na swoje potrzeby, a jego potrzeby to jest od 3 do 7 ton odpadów na dobę. Tymczasem biogazownia ma być z tego co się orientuje na 70 ton. Na spotkaniu inwestor mówił, że zużywać będzie około 40 ton.

Wszystkiego z kompostowania nie da się zutylizować. Dodatkowo produkcji towarzyszą ogromne ilości wody. My nie jesteśmy na terenach przemysłowych, kanalizacja tego nie wciągnie, to będzie wylewane na pola. Jesteśmy na terenie Żuław i to pod nami jest zbiornik wody. Nam zakazują pryskać, zakazują środków ochrony roślin, a będzie można wylewać szambo do rowów? Pochłonie je grunt. Woda będzie pompowana z gruntów i będziemy ją mieli w kranach.

– mówi Piotr Kalinowski, rolnik z Olszynki i sąsiad inwestora.

Mieszkańcy boją się, że biogazownia będzie też miejscem utylizacji odpadów zwierzęcych, przez to bardzo nieprzyjemnych zapachów.

Zobacz: NZOZ Stogi odpowiada na kolejki do laboratorium: nie zostawiamy pacjentów

Radni krytycznie do planów budowy

Warto zaznaczyć, że miasto około dwa miesiące temu spotkało się z mieszkańcami Olszynki. Omówiono przyszłość dzielnicy. Wszyscy byli zgodni, że dzielnica potrzebuje inwestycji mieszkaniowych, ale nie mówiono o budowie biogazowni.

Zacznijmy od tego, że jest rzeczą niedopuszczalną, żeby prywatny interes odbywał się kosztem lokalnej społeczności. Tego typu działania, tego typu pseudo inwestycja w moim odczuciu z tego co słyszę, po prostu uderzy w warunki życia mieszkańców Olszynki. Patrząc na frekwencję, która dzisiaj jest na sali, ja jestem naprawdę wrażeniem, bo to jednoznacznie pokazuje, że ludzie żyją tym tematem i że są jednoznacznie przeciwko.

Olszynka jest pewnie jedną z nielicznych dzielnic w Gdańsku, która faktycznie przyjmie rozsądnego dewelopera z otwartymi ramionami, bo potrzebujemy tutaj nowych inwestycji mieszkaniowych, ale na pewno nie są potrzebne tego typu biogazownie.

– uważa radny PiS, Andrzej Skiba

Nie ma co się dziwić mieszkańcom, że są oburzeni i taka inwestycja im się nie podoba, bo inwestycja, która tutaj powstanie, to ma też możliwości takie, że będzie się ona później rozbudowywać. Mieszkańcy stracą chociażby ci, którzy mają swoją ziemię. Wartość ich ziemi zostanie obniżona. Zarobi na tym pewnie jedna osoba, na której terenie to pojawi biogazownia.

– mówi Łukasz Hamadyk, kandydat na radnego z Wspólnej Drogi.

Biogazownia na Olszynce. Co na to inwestor?

Jak wyjaśniał portalowi wbijamszpile.pl Bartosz Jakubowski, koordynator inwestycji – biogazowni, nie będzie żadnych odpadów zwierzęcych zwożonych do obiektu.

Jeżeli chodzi o sam proces technologiczny, to na dzień dzisiejszy inwestor i przyszły planowany rzekomy właściciel tej inwestycji to jest osoba, która prowadzi przetwórstwo rolne, jest rolnikiem i dostarcza do zaprzyjaźnionego zakładu przetwórstwa warzywa – swoje produkty, które następnie ulegają obróbce. W wyniku tego powstaje m.in. odpad z obierki ziemniaka, cebuli, buraka, marchwi, kapusty i ma to trafiać docelowo do biogazowni. Dzisiaj jest z tym problem.

Natomiast jeżeli mówimy tutaj o sąsiedztwie nawet 50 metrów, 20 metrów, to jeżeli instalacja jest dobrze prowadzona, to ten zapach po prostu tam nie dochodzi i jest on bardzo mocno zniwelowany i przez to, że jest w obiegu zamkniętym, to po prostu nic się tam nie powinno wydzielać.

mówi Bartosz Jakubowski.

Czytaj także: Polonez. Legenda polskiej motoryzacji, która przekroczyła granice

Podsumujmy

Główne obawy mieszkańców:

  • Wpływ na środowisko i jakość życia: Mieszkańcy wyrazili obawy związane z potencjalnym negatywnym wpływem biogazowni na środowisko i ich codzienne życie. Istnieją obawy dotyczące zapachu, który może wydobywać się z instalacji, oraz problemów związanych z dowozem dużych ilości odpadów.
  • Skala inwestycji: Podnoszono kwestię, że planowana biogazownia znacząco przekracza lokalne potrzeby, co budzi wątpliwości co do rzeczywistego celu i skali przedsięwzięcia.
  • Bezpieczeństwo i zdrowie: Mieszkańcy obawiają się, że biogazownia może negatywnie wpłynąć na lokalne źródła wody, co bezpośrednio wpłynie na ich zdrowie i bezpieczeństwo.

Stanowisko inwestora:

  • Ekologiczne i zamknięte procesy: Inwestor zapewniał, że biogazownia będzie działała w sposób ekologiczny, wykorzystując zamknięte procesy, które mają minimalizować ewentualne uciążliwości dla otoczenia, w tym zapachy.
  • Odpady rolnicze jako substrat: Podkreślano, że instalacja będzie wykorzystywać odpady rolnicze, głównie z produkcji warzyw, co ma stanowić ekologiczne zagospodarowanie odpadów.
  • Zgodność z przepisami: Inwestor wskazał, że projekt jest zgodny z obowiązującymi przepisami i otrzymał niezbędne warunki zabudowy.

Zobacz też: Konflikt interesów na stadionie Polsat Plus Arena Gdańsk

Maciej Naskręt